Nie ma przypadku! Przeznaczenie to sprawiło, że pierwszy nasz wyjazd jogowy odbył się w przeuroczej, drewnianej chatce w Wiśle. To był magiczny listopadowy weekend.
Poziomkowy Dom to miejsce z duszą.
Oddychająca przestrzeń, jasna, dobra energia, przytulność w każdym kącie i cudowny taras z widokiem. Przekraczając próg człowiek się zakochuje…
I kolejny cud Agnieszka Wilczynska, która towarzyszyła nam cały wyjazd karmiąc. Ale to nie był tylko pokarm dla żołądka! Jadły oczy i szalały pozostałe zmysły! Wystąpiły miedzy innymi: cukinia z kokosem, korzeń pietruszki z cynamonem, kapusta z winogronami i moje ulubione kluski z chabrami! Codziennie chlebek z pieca i zioła, i aromatyczna kawa z przyprawami, i wszystkie te cudowności lekkie, i podstawione pod wyjogowane nosy. Agą swoją aurą i zapachami zaopiekowała nas jak najlepsza mama! Wypełniła sobą i swoim talentem bardzo ważną przestrzeń! Dziękuję za to.
No i najważniejsi, moje wspaniałe Joginki i Jogini ![]()
![]()
![]()
Piętnaście osób, piętnaście różnych charakterów na niezbyt wielkiej powierzchni i wszechogarniająca życzliwość, radość i harmonia. Niezwykłe opowieści, napady radości, całe mnóstwo wspólnego czasu by się lepiej poznać i by pracować nad sobą.
Jak często Wam się to przytrafia?
Na macie bez pośpiechu spędziliśmy razem około siedmiu godzin. Był czas, w którym rozmawialiśmy o emocjach, ich znaczeniu i o tym jak wspaniale wiedzę psychologiczną uzupełnia mądrość, którą niesie joga. Spacerowaliśmy po górach, tańczyliśmy, śpiewaliśmy, śmialiśmy się do rozpuku. Ostatniego dnia każdy wykleił swoją mapę marzeń. A na koniec łzy wzruszenia…
Miałam nadzieję, że będzie fajnie. Ale to jak było przekroczyło wszelkie moje wyobrażenia.W niedzielę podczas śniadania, po jodze porannej, stanęłam z kawą przy pięknym oknie z widokiem na góry i zatopiłam się w odgłosach zachwytu dzielnych adeptów jogi nad smakowanym posiłkiem i poczułam, że to jest moje powołanie: tworzyć przestrzeń, w której drugi człowiek może odetchnąć, rozluźnić się i doświadczyć bezpieczeństwa i spokoju chwili obecnej.
Marzymy teraz o wspólnym czasie na miękkim piasku i w promieniach słońca!
Zachowajcie czujność. Wszystko przed nami!
Oddana Wam i jodze!
Konstancja
Poniżej klika zdjęć z wyjazdu dzięki wyjątkowo do nas pasującemu Fotografowi (ma duszę jogina i nawet już kupił matę! 🙂 )
Fot. Przemysław Rozmus






















